Przełom lat to zawsze czas podsumowań, przemyśleń tych większych i nieco mniejszych, refleksji, wyciągania wniosków i układania tego wszystkiego w spójną całość. To był rok wielkich wydarzeń i mnóstwa dobrej muzyki. Dokonywanie muzycznej selekcji przysporzyło mi wielu godzin rozmyślań, multum rozterek, ale w końcu coś się w mojej głowie wykluło i dziś ujrzało światło dzienne. Zapraszam serdecznie do zapoznania się z moimi faworytami roku 2015.

Najlepsze albumy 2015 roku

Albumy, które znalazły się w moim zestawieniu, głęboko mnie dotknęły, są niezwykle poruszające, odkrywcze. Wysyłały mi mnóstwo impulsów do refleksji, przyciągały moją uwagę w różnych, czasami bardzo rozbieżnych, kierunkach, emitowały ogromną wiązkę dobrej energii. Wzruszały, zaskakiwały, zachwycały.

10. Lion Shepherd – Hireath

Wydawnictwo godne uwagi. Bardzo przemyślane, urokliwe kompozycje z pogranicza rocka i alternatywy. Ogromnym atutem tego albumu jest bogate instrumentarium – od typowych dla muzyki rockowej gitar aż po instrumenty arabskie nadające temu krążkowi intrygujący, bajeczny, orientalny klimat. Z nieskrywanym zaciekawieniem będę obserwować dalsze poczynania tej formacji.

9. Leski – Splot

Uroczy splot dźwięków i słów, ale nie bezmyślna plątanina. Każdy element jest idealnie wyważony, zazębiający się, kompatybilny wobec ogółu. Materiał tworzący to wydawnictwo hipnotyzuje, otula. Leski stworzył bardzo dobry album niewątpliwie zasługujący na wysłuchanie i wsłuchanie się.

8. Smolik/Kev Fox – Smolik/Kev Fox

Andrzeja Smolika chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Niezwykle twórczy weteran muzyki elektronicznej połączył siły z brytyjskim wokalistą Kev Fox’em. Efekt ich współpracy to majstersztyk. Ogromny ładunek dźwięków, ale bez przepychu i nadętości brzmień.

7. Daniel Bloom – Lovely Fear

Powiew świeżej jakości muzyki elektronicznej w wielkim stylu. Daniel Bloom jest jednym z moich największych odkryć tego roku. Z jednej strony ciężkie i mroczne dźwięki, z drugiej łagodne i niesamowicie spokojne. I gościnnie Gaba Kulka oraz Mela Koteluk dopełniające całość materiału, nadające mu delikatności, subtelności. Magnetyzujące wydawnictwo.

6. Stanisława Celińska – Atramentowa… Suplement

Drugi studyjny album artystki w roku 2015. Atramentowa… Suplement stanowi wspaniałą kontynuację poprzedniego albumu wokalistki. Skrupulatnie, bardzo drobiazgowo zrealizowany w każdej najmniejszej cząsteczce elementarnej dźwięku i tekstu.

5. Fismoll – Abandoned Stories

Abandoned Stories to żywe emocje rozpuszczone w dźwiękach i głosie. Ogromny pierwiastek wrażliwości uwolniony w eter wraz z każdym kolejnym odtworzeniem. Fismoll całkowicie naturalnie, nie na siłę wypełnia pewną niszę polskiej sceny muzycznej prezentując przy tym niezwykle wysoki poziom.

4. Dave Gahan & Soulsavers – Angels & Ghosts

Dave Gahan nie postawił jeszcze kropki nad „i” w kwestii swej artystycznej solowej twórczości i chwała mu za to. Wrócił do elektronicznych korzeni i wzbogacił je o bluesowe oraz rockowe brzmienia. Swoje własne, solowe artystyczne skrzydła rozwinął w roku 2003, ale też skrył się kilka lat później pod skrzydłami producenckiego duetu Soulsavers. To właściwa trajektoria. Moim zdaniem najlepszy krążek Gahana w jego samodzielnym dorobku.

3. Stanisława Celińska – Atramentowa…

Niewymagająca dopowiedzeń, „dośpiewań”. Atramentowa.. upłynniła mi serce i niejednokrotnie zeszkliła oczy. To wspaniały dobór odpowiednio wysublimowanych dźwięków i słów. Pani Stanisława jest pięknym ewenementem na polskim rynku muzycznym. Głębokie ukłony.

2. Fismoll – Box of Feathers

Zachwycający głos, poruszające dźwięki, niezwykle dojrzałe, głębokie teksty. Bardzo przemyślany materiał wymykający się wymogom komercji. Fismoll jest ogromnym indywidualistą, ale też oryginalnością na rodzimym rynku fonograficznym. Bezwzględnie najlepsza polska płyta minionego roku.

1. Florence + The Machine – How Big, How Blue, How Beautiful

Cudownie bezkonkurencyjna A.D. 2015. Najnowszy krążek Florence + The Machine oplata ogromnym szalem dźwięków, intryguje zmysły, pobudza percepcję. Bez przepychu, bez lukru i sztuczności, za to z ogromną ilością emocji, wrażliwości. How Big, How Blue, How Beautiful zachwyca, unosi, zaskakuje, nie uznaje kompromisów. Porusza „do żywego”. Tym krążkiem Florence zdobyła moje serce i uznanie.

 

Najlepsze utwory 2015 roku

Spośród wyżej wymienionych albumów, choć nie tylko, drobiazgowo wybrałam najlepsze cząsteczki. To bardzo istotne dla mnie punkciki na muzycznej planszy minionego roku.

 

1. Stanisława Celińska & Katarzyna Nosowska – Do Rycerzy, do szlachty, do mieszczan

Niebywałe połączenie dwóch wrażliwości, indywidualności. W tej odsłonie ten utwór nabiera nowej jakości, pewnej głębi, pozwala się interpretować na nowo. To wykonanie utworu Do Rycerzy, do szlachty, do mieszczan bez reszty zaskarbiło moje serce w 2015r.

2. Florence and The Machine – What Kind of Man

What Kind of Man to utwór, w którym, moim zdaniem, Florence wybrzmiała w pełni. Niezwykle emocjonalny głos doskonale współgra z bogatym instrumentarium. Artystka w bardzo ostrożny sposób pracuje na tkankach dźwięków, ale też na emocjach słuchacza.

3. Florence and The Machine – Queen of Peace

Urzekająca kompozycja. Dość spokojne zwrotki przeplatają wzburzające harmonię refreny. Wraz z głosem wokalistki równolegle płynie muzyka – jedno nie zagrabia przestrzeni drugiego. Brzmi niesamowicie.

4. Daniel Bloom feat. Mela Koteluk – Katarakta

Katarakta jest pierwszym singlem promującym ostatnie wydawnictwo Daniela Blooma. Elektroniczne dźwięki wchodzą w idealną symbiozę z hipnotyzującym, zmysłowym głosem Meli Koteluk. Efektem tego połączenia jest magiczny utwór.

5. Dave Gahan & Soulsavers – You Owe Me

You Owe Me jest drugim utworem z ostatniej solowej płyty Dave’a Gahana. Nastrojowa ballada utrzymana w spokojnym, melancholijnym klimacie z głębokim, zmysłowym tekstem. I czarujący, niski głos Gahana nadający mu niepowtarzalnego tonu.

6. Florence and The Machine – Ship to Wreck

Ten utwór zachwyca od pierwszych taktów. Jest idealnym przykładem naturalności i autentyczności Florence. Bez zbędnych dźwięków i pustych słów.

7. Florence and The Machine – Delilah

Ognisty utwór. Wyrazisty i mocny wokal Florence, a w tle chór to nie tylko ciekawe, ale i bardzo efektywne połączenie. Do tego wyrafinowane dźwięki i stopniowanie napięcia rozwiewa wszelką nudę i jednostajność Delilah.

8. Zabrocki & Katarzyna Nosowska – Czemu wciąż jest czwartek

Piękny w swej prostocie. Utwór Czemu wciąż jest czwartek znalazł się na ostatnim solowym albumie Marcina Zabrockiego. W ascetyczne dźwięki ubrane trudne, odrobinę przytłaczające, mocne słowa. Duży przekaz w skromnej formie. I fenomenalna Katarzyna Nosowska.

9. Fismoll – Eager Boy

Fismoll ulepił kolejny niezwykły album. Nie jest artystą hermetycznym, biernym wobec poszukiwań, muzycznych doznań. I słychać to doskonale w utworze Eager Boy.

10. Dave Gahan & Soulsavers – All of This and Nothing

All of This and Nothing to pierwszy singiel promujący album Angels & Ghosts. Elementy grozy płynnie przenikają się z nastrojowymi smyczkami słyszanymi tuż przed refrenem. Ten synkretyzm idealnie spina utwór, nadaje mu pewną spójność i chroni przed rutynowością, powtarzalnością brzmień cały album.

11. Dave Gahan – Tempted
12. Stanisława Celińska – Obfitość
13. Męskie Granie Orkiestra 2015 – Armaty
14. Stanisława Celińska – Za spokojnie
15. Florence & The Machine – Make Up Your Mind
16. Stanisława Celińska – Pomilczenie
17. Smolik/Kev Fox – Run
18. Fismoll – April Sun
19. Leski – Ulotny
20. Lion Shepherd – Past in Mirror

 

 

Top niekoniecznie fonograficzny

Jak co roku również na książkowym rynku wydawniczym pojawiają się ogromne ilości nowych tytułów, od których czytelnikom gną się półki, a bibliotekom rozpaczliwie ich brak. Wśród nich również te podejmujące muzyczną tematykę. Poniżej kilka moich propozycji.

Anna Sztuczka, Krzysztof Janiszewski – My Lunatycy. Rzecz o Republice.

Ta książka nie została napisana dla pieniędzy. Autorzy zebrali relacje, wspomnienia, emocje, zdjęcia dotyczące Grzegorza Ciechowskiego oraz grupy Republika, i stworzyli z nich niezwykle barwny kolaż pod flagą czarno-białą. To niesamowita podróż w czasie do początku lunatycznych lat 80. minionego stulecia, podstaw polskiej rockowej sceny muzycznej, fundamentów toruńskiej Od Nowy i ciasnych kajdan wszechobecnej, betonowej PRL-owskiej cenzury. Ogromne ukłony w stronę autorów.

Artur Rojek, Aleksandra Klich – Inaczej

Jedna z najważniejszych postaci polskiej sceny muzycznej ostatniego ćwierćwiecza. Wybitny artysta, niezwykły Człowiek. Myślę, że na to wydawnictwo czekali nie tylko fani Rojka i zespołu Myslovitz. Muzyk pozwala się poznać, odkrywa najczulsze punkty samego siebie – dzieciństwo, rodzina, pasje, sport, OFF Festiwal. Niezwykła lekkość stylu i nieraz ciężkie zagadnienia bardzo płynnie się ze sobą przeplatają.

Kazik Staszewski, Rafał Księżyk – Idę tam, gdzie idę. Autobiografia.

Kazik to Kult i kultowy artysta. Nie wyobrażam sobie polskiej muzyki bez niego. Żywa legenda, która opowiada o sobie własnymi ustami wprost, nie muzyką. Z zakamarków jego opowieści wyłania się obraz szarego (choć nie zawsze) PRL-u, polskiej muzyki i Polaków widzianych jego oczyma.

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here