Ubiegły rok był niezwykle obfity w nowe wydawnictwa. Na rynku ukazały się setki płyt, z czeluści wychynęły dziesiątki dinozaurów, porodziło się naprawdę sporo nowych (i mniej i bardziej obiecujących) gwiazdeczek. Nie będę owijała w bawełnę – wybór kilkudziesięciu pozycji był dla mnie w tym roku szczególnie trudny ale mam nadzieję, że udało mi się odsiać dla was to co najciekawsze i w jakiś sposób nowatorskie, co coś zmienia.

Ponieważ słucham każdej możliwej muzyki i w każdej możliwej ilości, pozwoliłam sobie podzielić ranking na 3 kategorie:

  • HIPSTERIADA (smaczki dla wszystkich tych, którzy są wygłodniali nowinek muzycznych i z wypiekami na twarzy czekają na kolejną edycję Off Festival),
  • POLSKA (ukłon w stronę naszych rodzimych artystów, bo po raz kolejny mają się czym pochwalić),
  • CIEMNA STRONA MOCY (kilka wartych wysłuchania nowości z pazurem i koniecznie z porządnym przytupem).

*Ach, jeszcze jedno: starałam się niczego  nie dublować i mądrze przemyśleć wybór, zatem lista utworów składa się z odprysków – świetnych utworów z nie do końca dobrych albumów. W „albumach” natomiast znajdziecie to, co spełniło (bądź przerosło) moje oczekiwania od początku do końca. Zapraszam!

 

ALBUMY

HIPSTERIADA – TOP 20

1. Steven Wilson – Hand. Cannot. Erase.

 Ten z was, kto od czasu do czasu wpada na moje publikacje zapewne wie, że bez tego utalentowanego Brytyjczyka nie wyobrażam sobie ani muzyki ani w ogóle świata. Jest po prostu bezkonkurencyjny! Dlaczego? Możecie sprawdzić poniżej:

Steven Wilson – Hand. Cannot. Erase., recenzja Joanny Gulewicz

2. Marilyn Manson – The Pale Emperor

Ci, którzy nie przepadają za ciężkim brzmieniem zarzucają mu za ciężkie brzmienie. Z kolei tych, którym bliżej do ciemnej strony muzyki drażni skala jego sukcesu (przecież ciężki rock jest zarezerwowany dla wybranych i nie powinien zanadto wynurzać się ze swojej undergroundowej pieczary!). Opamiętajcie się – ten facet jest po prostu dobry! Wyśmienity!

Marilyn Manosn – Tha Pale Emperor, recenzja Joanny Gulewicz

 3. Foals – What Went Down

Płyta, która całkowicie mnie poraziła. Szczerze mówiąc z wypiekami na twarzy oczekiwałam nowego krążka The Prodigy i właśnie tam spodziewałam się dynamitu, a tymczasem prawdziwa eksplozja przyszła wraz z What Went Down. Świetna robota!

Foals – What Went Down, recenzja Joanny Gulewicz

 4. Chelsea Wolfe – Abyss

Niepokojąca, mroczna, ale zarazem nie wstydząca się tej bardziej kobiecej, delikatnej strony. Mistrzyni kontrastu – nie potrafię sobie wyobrazić bardziej harmonijnej a zarazem równie kipiącej od furii i pasji kompozycji, co Iron Moon.

 

 5. Boots – AQUΛRIA

Zpana znanego z produkcji Beyonce i współpracy z FKA twigs nagle stał się w pełni świadomym siebie, precyzyjnie określonym i pełnym rewelacyjnych pomysłów artystą. AQUΛRIA to największe i zarazem najbardziej obiecujące zaskoczenie tego roku!

Boots – Aquaria, recenzja Joanny Gulewicz

6. Howling – Sacred Ground

Tym razem jest subtelnie, delikatnie – to ten rodzaj muzyki, który uświadomi ci, że jesteś jedynie malutką cząsteczką czegoś‌ większego na co i tak nie masz wpływu. Doskonały!

 

7. Of Monsters and Men – Beneath The Skin

Czego się nie tkną, czynią to majstersztykiem. Nie inaczej jest w przypadku albumu Beneath The Skin – muzyka zrealizowana z wdziękiem i lekkością a jednak tak bardzo obciążona emocjami. Po raz kolejny Of Monsters and Men kompletnie mnie uwiedli!

8. Patrick Watson – Love Songs For Robots

Patric Watson to formacja z tym niewyraźnym post-rockowym rumieńcem i mętnym, na poły upojonym używkami, na poły zanurzonym w refleksji spojrzeniem. Uczta dla wszystkich fanów tej delikatniejszej, bardziej melancholijnej strony muzyki. Coś wspaniałego!

 

9. No Devotion – Permanence

Patrząc na liczbę wyświetleń No Devotion to zespół kompletnie nieznany a to naprawdę spory błąd. Jeśli macie słabość do subtelnych, kołyszących brzmień spod znaku indie w asyście silnie stechnicyzowanej elektroniki ta  płyta porwie was tak jak porwała mnie.

 

10. Health – Death Magic

Ciekawy, najeżony i bardzo gęsty materiał kilku Amerykanów, którzy postanowili udowodnić, że nie taki noise rock straszny, jakim go malują. Jeśli należycie do tych osób, które nieco się tego nurtu obawiają, znajdziecie tutaj wszystko co w nim najciekawsze w naprawdę przystępnej formie. Świetna robota!

  1. The Neighbourhood – Wiped Out! 
  2. Aloke – Alive 
  3. Soley – Ask The Deep
  4. Agyness B. Marry – Agyness B. Marry
  5. Emika – Drei
  6. Beach House – Depression Cherry
  7. EL VY – Return to the Moon
  8. Terrific Sunday – Strangers, Lovers
  9. Twenty One Pilots Blurryface
  10. Amber Run – 5AM

 

POLSKA – TOP 10

1. Agyness B. Marry – Agyness B. Marry

Najdźwięczniejszy kwiat ostatniego roku! To właśnie ta niepozorna dziewczyna przypomniała mi, że muzyka ma być melodią serca. Przekorna, a przy tym ujmująco subtelna, silna i pełna charyzmy, a jednak kobieca i krucha. Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli powiem, że ta drobna warszawianka posiada fenomenalny głos i prędzej czy później rozbłyśnie również na arenie światowej, czego jej serdecznie życzę!

Agyness B. Marry – Agyness B. Marry, recenzja Joanny Gulewicz

2. Zimowa – Cover the Fall

Zespół owiany tajemnicą i z niezrozumiałych dla mnie przyczyn pomijany we wszelkich rankingach. Skąd się wzięli i jak to się stało, że o nich nie słyszeliśmy (mawiają, że z Wodzisławia ale ja tam nikomu nie wierzę!)? Nie wiem, moi drodzy, ale radzę zapamiętać tę nazwę i sięgnąć po krążek bo tutaj z całą pewnością coś się dzieje!

3. Baasch – Corridors

Kolejny nieodkryty ląd. Reprezentował nas na takich eventach jak Tauron Festiwal Nowa Muzyka, czy FreeFormFestival pokazując, że elektronika spod znaku biało-czerwonych dorównuje najjaśniejszym gwiazdom formatu Tricky’ego. Świetna robota!

 

4. Smolik/Kev Fox – Smolik / Kev Fox

Znany, szanowany, podziwiany. Jeden z kamieni milowych polskiej elektroniki i niedościgniony wzór do naśladowania dla wszystkich tych, którzy przecierają szlaki. Cóż mogę powiedzieć – płyta jak zawsze pełna nietuzinkowych pomysłów i niepowtarzalnych aranżacji. Czy temu panu kiedykolwiek powinie się noga?! Doskonały!

5. Bokka – Don’t Kiss And Tell

Poczynania tej formacji śledzimy wszyscy z zapartym tchem. Mimo, że debiutowali raptem dwa lata temu zdążyli rzucić publiczność na kolana, uwieść krytykę i przebić się na najwyższe pozycje rankingów muzycznych. Nic dziwnego!

 

6. Riverside – Love, Fear and the Time Machine

Metal Hammer okrzyknął Mariusza Dudę instrumentalistą roku 2011 ale myślę, że to miano, które z dumą utrzymuje po dziś dzień. Każdy kolejny krążek to skończony, przemyślany i dopieszczony majstersztyk. Nie inaczej jest w przypadku Love, Fear and the Time Machine.

Riverside – Love, Fear and the Time Machine, recenzja Joanny Gulewicz

7. Piotr Rogucki – J. P. Śliwa

Jak to zwykle bywa w wypadku najciekawszych wydawnictw publiczność jest podzielona. Mówi się, że słabość do eksperymentów przyćmiła kwintesencję albumu. Nic podobnego! J.P. Śliwa to jedno z najbardziej obiecujących muzycznych dzieci Roguckiego i z całą pewnością nie znajdziecie na tym albumie niczego przypadkowego, czy nieprzemyślanego. Jeśli wciąż macie jednak wątpliwości odsyłam do rozmowy z samym artystą:

Wywiad z Piotrem Roguckim

8. Plug Doctors – Pause

Jeden z najnowszych projektów naszej rodzimej sceny. Mało się o nich mówi i mało się ich słucha a to olbrzymi błąd! Tych czterech niepozornych panów wybija polską muzykę rockową z jaskini trzech riffów i chwytliwych, acz naiwnych melodii i pokazuje, że potrafimy znacznie więcej! Rewelacja i rewolucja, bo naprawdę mało u nas tak dalece świadomej siebie muzyki.

9. Patrick The Pan – Zdejmij. Wyłącz. Zobacz.

Nie mam na imię Patryk. Jestem Piotrkiem. Patrick The Pan. Piszę. Gram. Śpiewam. Zwlekam. Jestem pocieszny. Ale. Smutne piosenki. Nie o miłości. O miłości. O zwierzętach. O ludziach. O was. Cześć.” (https://www.facebook.com/patrickthepan/info/?tab=page_info) – mówi o sobie artysta. Niebanalnie ale i  nienachalnie. Polecam!

10. Kucz & Klake – Kucz & Klake

Kolejna nieodkryta perełka. Fantastyczne aranżacje instrumentalne, oniryczny klimat i ten tak rzadko spotykany we współczesnej muzyce rodzaj wyczucia, umiejętność dostrojenia do siebie zarówno wszystkich elementów kompozycji jak i słuchacza to coś, wobec czego nie mogłam przejść obojętnie.

 

CIEMNA STRONA MOCY – TOP 10

Podobnie jak w zeszłym roku nie będę się rozwodziła nad poszczególnymi krążkami. Są dwie możliwości – albo lubicie te brzmienia, więc doskonale wiecie o czym mowa, albo nie – wówczas rozpisywanie się nie ma większego sensu. Tak czy inaczej ten ranking nie byłby kompletny bez Hocico, czy Cradle of Filth a zatem:

  1. Marilyn Manson – The Pale Emperor
  2. Moonspell – Extinct
  3. Dope Stars Inc. – Censorshit: The Remixes
  4. Cradle of Filth – Hammer of the Witches
  5. Soulfly – Archangel 
  6. Hocico – Ofensor
  7. Diary of Dreams – Grau im Licht 
  8. Motörhead – Bad Magic
  9. Shining – Everyone, Everything, Everywhere, Ends
  10. Sunn O))) – Kannon

Top 20 utworów

1. Nocturnal Sunshine – Believe Ft. Chelou

Za tą potężną i naładowaną emocjami porcją elektroniki kryje się dość niepozorna Brytyjka – Maya Jane Coles. Minimalistyczna linia melodyczna, wytłumiony wokal i mocno zarysowane syntezatory – brzmi jak przaśny trance? Nic podobnego! Rewelacja!

2. Susanne Sundfør – Accelerate

Pamiętacie ją z ostatniego albumu Röyksopp – tak, tak, ten czysty, chłodny głos, stanowiący serce utworu należał właśnie do Susanne. W zeszłym roku ukazał się jej 4-ty studyjny album a Accelerate to jego najjaśniejszy klejnot.

3. Sexwitch – Kassidat El Hakka

Dzika, zmysłowa, hipnotyzująca, pulsująca jakimś niepokojącym pierwotnym rytmem ciała. Femme fatale? Nie, nie – tym razem chodzi o piosenkę. Polecam!

4. Craig Finn – Newmyer’s Roof

Niby nic takiego – szczypta gitary, zdecydowany, acz jakby przydymiony, niewyraźny wokal i dość prosta linia melodyczna. Taki ten kawałek od niechcenia, taki zwyczajny, taki niby jeden z wielu a jednak kompletnie podbił moje serce! Potężna muzyka, która nie musi się posiłkować mnogością efektów, by przemówić z mocą. Doskonały!

5. Young Fathers – SHAME

Rap (a już na pewno szkocki) to nie do końca moja bajka ale w tym wypadku zostałam ustrzelona. O co tyle zachodu? Sami sprawdźcie!

6. Cradle of Filth – Right Wing of The Garden Triptych

Ja wiem, że nie każdy lubi, nie każdy ceni, nie każdy chce mieć z nimi do czynienia ale ponieważ zestawienie jest moje pozwolę sobie na grzeszną swawolę umieszczenia tych demonów black metalu na liście.  Rewelacja! Rewelacja! Rewelacja!

7. Florence And the Machine – What Kind of Man

Florence jaka jest każdy wie, nie będę zatem siliła się na opisy. Świetny numer!

8.Archive – Greater Goodbye, Crushed

Album Restriction jest dość nierówny, w związku z czym nie mogłam z czystym sumieniem umieścić go w rankingu płyt ale zarówno Greater Goodbye jak i Crushed to utwory, które zasługują na uwagę!

9. Darkness Falls – Dance And Cry

Jeśli sądzicie, że dwie osoby w składzie zespołu to za mało, radzę przysłuchać się tym dziewczętom. Są dwie, pochodzą z Kopenhagi i wpisują się w szeroki i wartki nurt indie. Co takiego sprawiło, że zwróciłam uwagę akurat na ten kawałek? Sprawdźcie sami!

10. Leftfield & Sleaford Mods – Head And Shoulders

Agresywna, zjadliwa i bardzo dynamiczna elektronika. Ten kawałek wypełnił mi naprawdę sporo czasu i spokojnie mogę go polecić każdemu z was.

  1. MuseDead Inside
  2. The Chemical BrothersGo
  3. BemineFigured It Out
  4. Lion ShepherdLights Out
  5. Terranova – Tell Me Why feat. Stereo Mcs
  6. Bill Ryder-JonesTwo To Birkenhead
  7. VENNARTDon’t Forget The Joker
  8. Django DjangoBeginning to Fade
  9. Mbongwana StarKala
  10. Death Cab for Cutie No Room In Frame