Dział PublicystykaRelacje

Bednarek rozpoczął trasę koncertową w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Jakuba Molina

Koncertowy początek nowego roku trwa w najlepsze. Do Torunia przyjechał Kamil Bednarek ze swoim zespołem i wszyscy jakoś poczuliśmy luz.

Nie będę pisał, że kocham reggea i jest to mój ulubiony gatunek muzyczny. Przeciwnie, raczej staram się takiej muzyki nie słuchać. Ale…

Czasami na koncerty chodzę z ciekawości. Chcę zobaczyć coś nowego, coś co przyciąga tłumy, niekoniecznie pasującego do mojej stylistyki muzycznej. I tak właśnie było z Bednarkiem i jego muzyką, która jest bardzo odległa od tego co słucham na co dzień. A że nie lubię oceniać czegoś czego nie widziałem na żywo, poszedłem do toruńskiego klubu muzycznego Od Nowa skonfrontować się oko w oko właśnie z tym Panem.

I tu wcześniejsze słowo „ale” nabiera nowego wymiaru – koncert naprawdę można zaliczyć do udanych. Po pierwsze trzeba wyróżnić wokalnie Kamila, bo naprawdę chłopak się stara i wszystko wypada należycie dobrze. Ma dobre reggea’owe flow, na scenie prezentuje się dobrze, podtrzymuje ze słuchaczami kontakt. Co chwilę również mówi do publiczności i nie są to puste frazesy. W szybszych piosenkach dobrze kontroluje wokal i nieźle koresponduje z resztą zespołu. I tu trzeba pochwalić sekcję dętą, bo trąbki i saksofony brzmią świetnie. Również sam Kamil w jednej piosence łapie za instrument i próbuje swoich sił w grze. W wolniejszych piosenkach natomiast czuć klimat wyciszenia i skromności jaką w sobie nosi.

To co jednak na takim koncercie najważniejsze to dobra energia, która bije od pierwszej piosenki. Bo chyba nikt nie przyszedł tu się smucić czy być w złym humorze. Przeciwnie, można było sobie poprawić humor. Przy takiej muzyce na koncercie, nie można też stać obojętnie. Nóżka sama kręci mini piruety, a ramiona oddają się duchowi muzyki. A gdy już usłyszałem cover Valerie od Marka Ronsona i Amy Winehouse byłem wniebowzięty – świetne wykonanie.

Moja mini relacja pisana duszą niesłuchającą reggea może wydawać się Wam zbędna. Przesłanie jest jednak jedno – każdy w każdej muzyce może znaleźć dla siebie coś dobrego. Ja znalazłem dobrą energię i chętny jestem się z nią z Wami podzielić.

Fot. Jakub Molin

Tags
Show More


Łukasz Jaćkiewicz

Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków. Swoje wolne pięć minut przeznacza na realizację swoich pasji, bieganie, tworzenie własnych tekstów i spędzanie czasu z przyjaciółmi.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *