Architects – Holy Hell (2018), recenzja Izabeli Zadury

Odkąd istnieje sztuka, ból i cierpienie to jedne z głównych sił, które ją napędzają. Z ogromną ilością bólu musieli rozprawić się członkowie zespołu Architects, nagrywając swój nowy album Holy Hell, pierwszy po śmierci gitarzysty Toma Searle.

Image and video hosting by TinyPic

W sierpniu 2016 roku Tom Searle, gitarzysta i główny twórca utworów brytyjskiego zespołu metalcore, Architecs, zmarł po trzyletniej walce z rakiem w wieku zaledwie 28 lat. Odejście to wywarło ogromne piętno na pozostałych członkach grupy (brat bliźniak zmarłego Toma, Dan, jest perkusistą Architects). Przez pewien czas wydawało im się, że nie będą już w stanie nagrywać ani koncertować. Obawy te podzielali fani. Zespół usunął się w cień, aby w spokoju przeżywać żałobę. W połowie zeszłego roku ukazał się jednak singiel Doomsday, udowadniając, że czasami najlepszą receptą na pokonanie bólu jest praca.

Doomsday w części został napisany jeszcze przez Toma. Muzycy postanowili go dokończyć; Dan Searle napisał tekst utworu, który jest chwytającą za serce rozprawą ze śmiertelnością, lamentem tych, którzy muszą żyć dalej bez ukochanej osoby.

Souls don’t break, they bend
But I sometimes forget
I have to do this for you
And the only way out is through

Kruchość życia i odwaga, której wymaga od nas po prostu bycie człowiekiem, to motywy przewodnie całego albumu Holy Hell. Muzycy nie wstydzą się garściami czerpać ze swoich negatywnych emocji. Dzięki tej szczerości otrzymujemy tak świetne utwory jak Death Is Not Defeat, w którym niespodziewana sekcja smyczkowa po prostu zwala z nóg, zwłaszcza w połączeniu z ciężkim breakdownem przed ostatnim refrenem i genialnym growlem wokalisty Sama Cartera. Doskonały jest także drugi singiel z albumu, Hereafter, który w pełni prezentuje umiejętności zespołu do tworzenia melodyjnych refrenów. Chwytliwy jest również refren utworu Mortal After All, który lirycznie stanowi kolejną próbę zaakceptowania ludzkiej śmiertelności.

   

Sekcja smyczkowa powraca w tytułowym utworze Holy Hell, brutalnym i wybuchowym, nie pozostawiającym żadnych wątpliwości: w obliczu śmierci wszyscy jesteśmy równi, i tak samo bezradni (Remember we were born to burn?). Tempa nie zwalnia Damnation, a Royal Beggars, kolejny singiel, porusza temat walki z bólem, oferując przy tym jeden z najspokojniejszych i najbardziej melodyjnych wstępów na albumie.

   

Członkowie Architects w licznych wywiadach podkreślali ogromną rolę, którą w procesie powstawania albumu odegrał nowy gitarzysta Josh Middleton. Znakomite gitarowe solówki odnajdziemy praktycznie we wszystkich utworach; osobiście polecam tę z Dying To Heal.

Ogromne wrażenie robi zamykający album utwór A Wasted Hymn. Po wsłuchaniu się w tekst ciężko nie uronić łzy: perkusista Architects zastanawia się, czy po śmierci brata będzie w stanie żyć wystarczająco godnie.

Can you feel the empty space?
Can you feel the fire at the gates?
Can you live a life worth dying for?

   

Holy Hell to mocny metalcore – nie brakuje tutaj żadnego z charakterystycznych dla gatunku elementów. Perkusja jest szybka, gitary ogłuszające, growlowe krzyki rzadko ustępują miejsca melodyjnym, subtelniejszym wokalom. Nowy album Architects oferuje też słuchaczom coś więcej, starannie posługując się elementami muzyki symfonicznej oraz elektroniki. Na to dzieło nie sposób jednak patrzeć inaczej niż przez pryzmat tragicznych wydarzeń, które poprzedziły jego powstanie. Cierpienie, żal, a czasem rezygnacja wylewają się zarówno z samej muzyki, jak i tekstów zespołu. Dzięki ogromnej dawce odwagi i szczerości, Architects przekuwają swój ból w sztukę, tworząc dzieło, z którego zmarły Tom Searle na pewno byłby dumny. Holy Hell to wspaniały hołd dla zmarłego przyjaciela.

Image and video hosting by TinyPic

Holy Hell
  • Data premiery: 09 11 2018
  • Wytwórnia:Epitaph Records, Warner
  • Gatunek:metalcore, post-hardcore
  • Single: Doomsday, Hereafter, Royal Beggars, Modern Misery
Najlepsze utwory: Doomsday, Death Is Not Defeat, A Wasted Hymn
Najsłabsze utwory:

Popularne

oceny

  • 9/10
    Ocena końcowa - 9/10
9/10
Sending
User Review
0/10 (0 votes)

autor recenzji

Izabela Zadura
Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

Sprawdź nasze inne

Recenzje