W przekonaniu, że życie jest w porządku, Anna Wyszkoni utwierdziła nas pięć lat temu. Dzisiaj powraca z zupełnie nowym, odważnym materiałem, przy czym nowy, a właściwie nowa – to słowo-klucz. Mówi, że opowiadanie o muzyce to jak tańczenie o literaturze. Na przekór tej trafnej w gruncie rzeczy opinii, zapraszam do tańca.

Można powiedzieć, że tak samo jak Anna Wyszkoni rozwijała się muzycznie przez ostatnie dwadzieścia lat, tak samo ja, równolegle, kształtowałem swój muzyczny gust. Zaczęło się od Łez – miejscami do bólu infantylnych, ale równie często bardzo emocjonalnych, dojrzałych, których nie powstydziłby się dziś niejeden artysta. Mimo wielu sukcesów osiągniętych z zespołem, Ania Wyszkoni podjęła słuszną z perspektywy czasu decyzję o opuszczeniu grupy i rozpoczęciu kariery solowej. W 2009 roku wydała swój pierwszy album – Pan i Pani – radosny, dziewczęcy, idealny na początek nowej drogi. Trzy lata później ukazała się kolejna płyta – Życie jest w porządku – znacznie dojrzalsza, z przemyślanymi tekstami i perfekcyjnie dopracowaną warstwą muzyczną. Po niecałych pięciu latach dostajemy kolejny album z premierowym materiałem – wydawnictwo szczególnie ważne dla Anny Wyszkoni, przede wszystkim ze względu na czas, w jakim powstało.

Na standardowej wersji płyty, znacząco zatytułowanej Jestem tu nowa, znalazło się 10 premierowych utworów. Album otwierają dwa dotychczasowe single – Oszukać los i Nie chcę cię obchodzić. Pierwszy z wymienionych poznaliśmy jeszcze w zeszłym roku. To prawdopodobnie najbardziej huczna zapowiedź nowego materiału, na jaką można było postawić. Wyraziste bębny, męski chórek w refrenie i charakterystyczny, odrobinę taneczny klimat utworu nie pozostawiały złudzeń – to będzie płyta zupełnie inna od poprzednich. Drugi singiel został utrzymany w nieco łagodniejszej konwencji, ale podobnym stylu. Niepotrzebne wydają mi się przyśpiewki Ani, które możemy usłyszeć w trzeciej minucie trwania utworu.

Singlowe zapowiedzi nowej płyty wzbudziły we mnie mieszane uczucia. Technicznie wszystko się zgadza – melodie brzmią całkiem dobrze, wpadają w ucho, ale nijak do takiego repertuaru pasuje mi Ania Wyszkoni, którą znam z poprzednich płyt. Oszukać los brzmi za to bardzo ładnie w wersji akustycznej.

Trzeci z kolei utwór, Mimochodem, to już zupełnie inna bajka, piękna bajka. Oszczędna melodia wyjątkowo sprzyja tu właściwej interpretacji tekstu, co w wielu współczesnych utworach bywa trudne do uchwycenia. I wbrew pozorom nie single, ale właśnie ten utwór przykuł moją uwagę najbardziej i w dalszym ciągu nie pozwala o sobie zapomnieć. Równie dobre wrażenie robią piosenki Do góry nogami i Senne popołudnie. Do góry nogami – w warstwie tekstowej – to dzieło partnera wokalistki, Macieja Durczaka, który miał już podobny wkład w powstanie kilku piosenek na dwa poprzednie albumy Ani.

Ania Wyszkoni postawiła na nowej płycie na chórki. Towarzyszą jej w większości piosenek, bywają mniej (Zanim to powiem) lub bardziej (Z bezsennej nocy w jasny dzień) udane, ale wyjątkowo dobrze brzmią właśnie w utworze Do góry nogami. Bardzo przyjemnym urozmaiceniem na płycie, z lekko jazzowym zacięciem, jest utwór Senne popołudnie. Obecny w nim saksofon przypomniał mi moją ulubioną piosenkę Moje miasto śpi z płyty Życie jest w porządku, w której pojawiła się trąbka.

Ania Wyszkoni, oprócz darzenia miłością muzyki, bez wątpienia lubi także ciszę. Osiem lat temu ujęła mnie ciszą pośród czterech ścian. Nowa piosenka, Cisza tak dobrze brzmi, z pewnością nie jest pozycją na miarę Z ciszą pośród czterech ścian, ale słucha jej się dobrze. Podobnie sytuacja ma się w przypadku pozostałych utworów, z naciskiem na utwór Z bezsennej nocy w jasny dzień z barwną muzyką pod koniec trzeciej minuty. Minus ode mnie za piosenkę Zanim to powiem, która kompletnie nie przypadła mi do gustu.

Anna Wyszkoni nagrała album inny od poprzednich – bardziej nowoczesny, zarówno w warstwie stricte muzycznej, jak i pod względem efektów specjalnych, czyli produkcji po prostu. Tym razem produkcją płyty zajęli się Marcin Limek oraz Marek Raduli, a nie jak dotychczas Bogdan Kondracki oraz Kuba Galiński, i to słychać. Jedno jest pewne – poznaliśmy Anię Wyszkoni od innej strony, dzięki czemu każdy z nas zyskał swobodę wyboru, w jakim repertuarze chce jej słuchać – czy w beztroskim Pan i Pani, melancholijnym Życie jest w porządku, czy wreszcie najbardziej nowoczesnym Jestem tu nowa.

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Jonatan Paszkiewicz
7/10
Łukasz Jaćkiewicz
7/10
Marta Mrowiec
7/10
Łukasz Mantiuk
5/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEurowizja 2017. Mołdawia i „Hey Mamma!”
Następny artykułZnamy kolejność występów w półfinałach Eurowizji 2017
Jonatan Paszkiewicz
21-letni student Zdrowia publicznego. Pasjonat gry na pianinie. Fan Edyty Bartosiewicz, Beaty i Bajmu, Varius Manx, Maanamu. Miłośnik muzyki popularnej lat 90.
  • Sebek

    Uwielbiam Anię, ale ja osobiście się nieco zawiodłem na tej płycie…