Toruń lubi być pierwszy i zawsze do podkreślam. Również pierwszy koncert Anity Lipnickiej w nowym roku odbył się w tym mieście. Na trasie towarzyszą jej panowie z The Hats.

Zacznę od tego, że miło jest widzieć Anitę Lipnicką wesołą, rozpromienioną i radosną. Taką od której bije chęć życia i która radością zaraża ludzi. W zwiewnej sukience, z kapeluszem na głowie, śmiejącą się z własnych błędów. Nie twierdzę, że wcześniej było inaczej, ale w tej chwili jest to tak bardzo widoczne na pierwszy rzut oka. Niezmiernie mnie to cieszy.

Anita Lipnicka przyjechała do Torunia na pierwszy koncert w tym roku promujący jej świetnie przyjęty album Miód i dym, który wydała na jesieni ubiegłego roku. Na trasie towarzyszy jej zespół The Hats, który również brał udział w nagrywaniu materiału. Trzeba przyznać, że panowie świetnie współgrają z Anitą, dopasowują się do niej i z oddaniem ukazują utwory z płyty.

Koncert zaczął się jednak… bisem. Lipnicka zdradziła, że do końca nie wiedziała jak ułożyć setlistę, więc postanowiła zacząć od swoich starszych utworów, aby rozruszać nieco publiczność. Dzięki temu zabrzmiały dwa utwory nagrane za czasów Varius Manx i kultowe już I wszystko się może zdarzyć. Pomysł był dobry, bo rzeczywiście były to piosenki, które znał każdy na sali i dzięki którym Anita Lipnicka zyskała popularność. To co jednak dla mnie najważniejsze, to fakt, że podczas koncertu usłyszeliśmy chyba prawie każdą piosenkę z nowego albumu. Cieszy mnie, że nie było tu pominięć i wkładania w setlistę starszych utworów, które wypychają te nowsze, jak bywa u wielu artystów. W końcu trasa promuje nowy album i to on królował tego wieczoru.

Płyta jest bardzo spójna, ale różnorodna brzmieniowo. Z jednej strony mamy lekko countrowy Raj, by później usłyszeć Big City z banjo w tle oraz bardzo zabawną piosenkę Whiskey Song. Bywa też nieco spokojniej jak przy Ptaśku i refleksyjnie jak przy Tęczowej. Wszystko jednak współbrzmi ze sobą, a opowieści Lipnickiej przed każdą piosenką przybliżają nas do historii ich powstania.

Anita Lipnicka mimo kilkunastu lat na scenie, nadal jest w formie. Wokalnej i wizualnej. Pięknie się prezentuje i pięknie umie opowiadać o tym co robi. Nie mogę doczekać się więcej!