Dział Publicystyka Ania Dąbrowska rozbrzmiała w lubelskim Centrum Spotkania Kultur. Relacja Pawła Markiewicza

Ania Dąbrowska rozbrzmiała w lubelskim Centrum Spotkania Kultur. Relacja Pawła Markiewicza

Oj Ania… Stara, ale młoda wiekiem, wyjadaczka polskiego rynku muzycznego. Prawdziwa klasa i gracja z dużym dodatkiem lekkości i zwiewności w prezentowanej muzyce. Ania Dąbrowska, zaraz obok m.in. Edyty Górniak, Justyny Steczkowskiej i Beaty Kozidrak, była na mojej liście artystów polskich, na których koncert muszę się udać w najbliższej przyszłości. Fanem twórczości autorki hitów W Głowie, Tego Chciałam czy Bawię się świetnie, byłem od kilku dobrych lat, ale dopiero dziśmiałem okazję zobaczyć i usłyszeć ją na żywo. Wrażenia?

Trasa koncertowa Ani Dąbrowskiej zaopatrzona jest w support. Nie byle jaki, bo publikę przed „gwiązdą wieczoru” rozgrzał zespół Snowman. Chłopaki zdążyli zagrać kilka utworów z płyty Gwiazdozbiór. Przyjemna atmosfera, a singiel Znów jesteś sobą – prawdziwa petarda. Wokalista formacji ma bardzo głęboki, ciepły i męski głos. W połączeniu z całą oprawą muzyczną było bardzo dobrze. Za to właśnie lubię supporty. Zawsze można poznać ciekawych artystów. Jedynym zastrzeżeniem może być mało zgrabna autopromocja pomiędzy piosenkami. Ale z drugiej strony, dobrą muzykę można uznać za mocny rewanż.

I chciałoby się sparafrazować, i rzec „I nagle wchodzi Ona… cała na czarno”. To właśnie dla Niej, całe lubelskie Centrum Spotkania Kultur wypełniło się po brzegi. Klasa, piękny ubiór, wysokie szpilki – wszystko w punkt (między Bogiem a prawdą, bardzo martwiłem się o buty Ani Dąbrowskiej, ale jak widać niepotrzebnie – artystka wywijała w nich po całym parkiecie i nie potknęła się ani razu!).

Ale, ale. Muzyka była tu najważniejsza. Piękna muzyka, wspaniałe aranżacje (m.in. W Spodniach Czy W Sukience) i fenomenalny wokal, wszystkie dźwięki wyciągnięte, a momentami nawet lepiej niż studyjnie. Kiedyś, gdzieś przeczytałem, że Ania źle wypada na żywo. Kompletna bzdura. Kilka razy miałem ciarki na skórze. Moją prywatną miłością jest Charlie, Charlie i Bang Bang. Podczas ich wykonania łzy do oczu napłynęły same. Dosłownie.

Ania Dąbrowska ma w sobie coś takiego, że jej głos wypełnia cały amfiteatr, ale trafia w głąb każdego słuchacza z osobna. I to jest piękne.

Oprócz starych utworów, które każdy zna i pamięta, wokalistka zaśpiewała także te single, które do niedawna podbijały rozgłośnie radiowe. Ludzie świetnie się bawili w rytmach Porady Na Zdrady (Dreszcze), W Głowie czy Nieprawda. Sama Ania raz pojawiła się wśród publiczności i śpiewała razem z tłumem zainteresowanych.

Warto wspomnieć, że na kilka minut scenę przejął gitarzysta Ani Dąbrowskiej, który wydaje pierwszą, solową płytę. Artysta zaśpiewał jeden singiel (w Lublinie odbyła się jego premiera), który cechował się niezwykłą lekkością, zwiewnością. W trakcie jej grania zrobiło się w pewnym stopniu błogo. Generalnie cały zespół współgrał wzajemnie ze sobą świetnie. Chórzystki były idealnie zsynchronizowane z Anią. Po prostu wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Paweł Markiewiczhttp://allaboutmusic.pl
Student drugiego stopnia Dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Lublinie. Miłośnik brytyjskiego, jak i polskiego rynku muzycznego. Swoją przyszłość wiąże z dziennikarstwem muzycznym.

Popularne