Ania Dąbrowska - Dla Naiwnych Marzycieli
  • Data premiery:
    04 03 2016
  • Wytwórnia:
    Sony Music Poland
  • Gatunek:
    Pop
  • Single:
    Nieprawda, W Głowie
Najlepsze utwory:
Nieprawda, Gdy Nic Nie Muszę, Naiwny Marzyciel
Najsłabsze utwory:
brak

Założenie było proste: uzyskać brzmienie, które zaskoczy. Którego nie będzie można banalnie połączyć z sygnaturą Ani Dąbrowskiej. Wybór producenta z rapowym rodowodem i reorganizacja muzyczna okazały się sposobami na osiągnięcie ów celu. Natomiast konsekwencją – Dla Naiwnych Marzycieli. Płyta inna, skromna, lecz przy tym niesamowicie wciągająca. I do tego niezwykle piękna.

Choć Ania Dąbrowska nic nie musi, to jednak widać, że wciąż chce. Jej silna pozycja na rynku i bogata dyskografia w żaden sposób nie wpływają na to, co można usłyszeć na najnowszym krążku. Jest sporo klawiszy, low tempo, czasem nawet reggae, a mimo to płyta tryska energią. Jest to dość specyficzny jej rodzaj, bo nijak się ma do powera przekazywanego przez punk rockowe zespoły, a bliżej mu do vibe’u charakterystycznego właśnie dla jamajskiej muzyki. Ale zaznaczam – nie jest to krążek reggae.

Bliżej mu do popu, co zresztą podkreśla nawet sama autorka, lecz nie jest to tak oczywiste na pierwszy rzut ucha. Podkłady są w niektórych momentach tak minimalistyczne, że ograniczają się do gitary akustycznej, jak w przypadku fragmentów Staraj Się Nie Czuć, czy do wyrazistej perkusji i różnych instrumentalnych wstawek, tak jak dzieje się to w singlu Nieprawda. Nie jest to bynajmniej minusem, a dla mnie wręcz przeciwnie – to duży plus. Pop w tak podanej formie naprawdę może być przyjemny.

Dzieje się tak za sprawą kilku czynników, z których wyróżnić należy ciekawy dobór instrumentarium oraz produkcję. Wszak gitara jest co prawda nieodłącznym kompanem wydawnictwa, ale próżno na nim szukać ostrych riffów czy skrajnie wysokich dźwięków. Bogactwa brzmieniowego dodają też takie smaczki jak trąbka, klawisze czy flet. Zwłaszcza ten ostatni brzmi bardzo uroczo i momentami tchnie w utwory trochę sielskiego ducha, jak to się ma np. w refrenie Gdy Nic Nie Muszę. Wspomniana wyżej produkcja jest dopełnieniem ogółu warstwy dźwiękowej, co nie zmienia faktu, że brak w niej miejsca na różnorodność. Obok stricte popowych piosenek, jak chociażby Nie Patrzę, jest jeszcze sporo miejsca dla takich kawałków jak akustyczne Oddycham czy (paradoksalnie) najbardziej oderwanego od ogólnej koncepcji Naiwnego Marzyciela.

Teksty, czyli treść właściwa albumu, traktują o uczuciach, chociaż nie zawsze tych pozytywnych. Co tu dużo mówić: już sam tytuł sugeruje, że ów „naiwni marzyciele” są docelowym gronem odbiorców. Jak zatem można ich zdefiniować? Są to ludzie wrażliwi, czasem lekkoduszni, a do tego bardzo uczuciowi i wręcz bojaźliwi. Bardzo często również skryci w swych myślach, przez co stają się łatwowierni. Dlatego też przypisano im takie, a nie inne przymiotniki. Wracając jednak do szaty lirycznej, to trzeba przyznać, że i tutaj nie ma mowy o jakiejkolwiek nachalności. Wszystko to, co chce przekazać Ania, jest dostarczone słuchaczowi w niezwykle elegancki sposób. Mało banałów, sporo przemyślanych wersów, a całość zaśpiewana jest z charakterystycznym szeptem w głosie. Tu nie ma co polemizować – wokalnie także jest bardzo dobrze.

Dla Naiwnych Marzycieli z pewnością trafi w gusta zarówno starych fanów Ani Dąbrowskiej, jak i w tych, którzy jej jeszcze dobrze nie poznali. Będąc szczerym ze sobą i z Wami, to nie spodziewałem się właśnie TAKIEJ płyty, ale ostatecznie bardzo cieszę się z tego, co otrzymałem, bo niespodzianki tego pokroju mogłyby mnie spotykać codziennie. Na płycie zgadza się wszystko – jest to po prostu solidne, polskie wydawnictwo. Osobiście czekam również na live.