Dział PublicystykaRecenzje

Alvvays – Antisocialites (2017), recenzja Karoliny Młynarskiej

Zespół Alvvays to kanadyjskie trio, które debiutowało przed czterema latami imiennym krążkiem. Pop-rock w wersji indie podbił serca wielu słuchaczy i krytyków, więc idąc za ciosem, grupa we wrześniu minionego roku wypuściła następcę debiutu, zatytułowanego Antisocialites. Tym samym Alvvays stanęli przed „testem drugiej płyty”, czyli sprawdzianem mającym pokazać, czy przekroczyli wysoko postawioną przez siebie poprzeczkę. Już teraz mogę zdradzić, że egzamin zdali śpiewająco.

Na Antisocialites składa się zaledwie dziesięć utworów, które łącznie trwają niewiele ponad pół godziny. Te trzydzieści dwie minuty to spójna, przyjemna podróż, łącząca w sobie nowoczesność współczesnej muzyki oraz wyjątkowy klimat dźwięków z poprzednich dekad. Antisocialites to spojrzenie wstecz na lata 60. ubiegłego stulecia – można rzec, że jest to taki garażowy rock w delikatniejszej wersji z wyraźnymi naleciałościami popu. Ale w żadnym wypadku nie należy traktować tego jako ujmę.

Na starcie otrzymujemy In Undertow – numer trochę magiczny, rozmarzony, ale nieprzesadnie; całość zaostrzają bowiem gitary elektryczne. Zasadniczo wszystkie utwory zawarte na płycie można określić w podobny sposób, niemniej byłoby to krzywdzące spłycenie materiału. Pomimo tej spójności, jednej myśli przewodniej, poszczególne kompozycje różnią się od siebie pod pewnymi względami. Da się je podzielić na dwie grupy: jedne są ostrzejsze, wyraźniejsze, z pazurem, natomiast pozostałe subtelniejsze, bajkowe, finezyjne. I im dalej brniemy w album, tym dominacja tych pierwszych jest mocniejsza.

Do rockowych kawałków zaliczyć należy m.in. Hey, Lollipop (Ode to Jim) oraz Saved By A Waif. Wszystkie z nich są żywiołowe i dynamiczne, nie gubią przy tym szczególnego klimatu dream popu, który obecny jest w każdej piosence na tej płycie. Wymienione numery to prawdziwe wulkany energii, ale nie można im odmówić właśnie tego bajkowego nastroju. Jestem mile zaskoczona, jak zgrabnie Alvvays połączyli te dwie – wydawałoby się – sprzeczności.

Fanom rozleniwionych, łagodnych kompozycji, polecam zapoznać się z Dream Tonite, Already Gone czy Forget About Life. Pierwsze z nich przyjemnie buja i odpręża – tytuł jest niesamowicie adekwatny do warstwy brzmieniowej. Already Gone to spokojna, piękna ballada, utrzymana w jednakowym tempie, ale pomimo tego nie nudzi słuchacza, a intryguje go swoim brzmieniem. I choć na ogół nie jestem zwolenniczką tego typu utworów, ten bardzo mi się spodobał. Forget About Life flirtuje z elektronicznymi dźwiękami, pokazuje swoje ostrzejsze oblicze pod koniec i stanowi udane zwieńczenie albumu.

Mam wrażenie, że ten wszechobecny pierwiastek magiczności to nic innego jak wokal. Molly Rankin, bo to właśnie ona śpiewa, ma interesującą barwę. Nie jest ona co prawda nie wiadomo jak wyjątkowa czy niepowtarzalna, ale słucha jej się bardzo dobrze. Wokalistka potrafi operować wysokim, dość cienkim głosem, jednak nie wzbudza u odbiorcy zirytowania czy skrzywienia, a dodaje tej baśniowości, o której wspominałam kilkakrotnie.

Alvvays i Antisocialites może nie zrewolucjonizują rynku muzycznego, ale będą wdzięczną jego częścią. Ich pogodna twórczość zaczaruje każdego słuchacza ceniącego sobie muzykę nawiązującą do przeszłości oraz nie do końca mainstreamową. Ciepło i przytulność bijąca od tej płyty otuli każdego, kto zdecyduje się z nią zapoznać. Nie znalazłam tutaj niczego, do czego można by się przyczepić bądź mieć pretensje. Nie sądzę też, aby Alvvays przebili się do świadomości przeciętnych odbiorców ani tym bardziej zostali w niej na dłużej – a szkoda! – niemniej fani muzyki alternatywnej będą zadowoleni.

Tags
Show More

Karolina Młynarska

Studentka filologii polskiej. Miłośniczka literatury, tenisa, grafiki komputerowej, Warszawy i historii XX wieku. Najczęściej słucha polskiej muzyki rockowej, alternatywnej i elektronicznej, choć nie lubi się ograniczać.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close