ALL ABOUT MUSIC
AWARDS 2014

25 NAJLEPSZYCH ALBUMÓW ROKU 2014

25 najlepszych albumów minionego roku wybranych przez czternaścioro redaktorów portalu All About Music.

Lista została ułożona alfabetycznie.

Welcome Section

TOP25
JAK POWSTAŁO TO ZESTAWIENIE?
1
Każdy z redaktorów – a jest nas czternaścioro – zaprezentował swoje podsumowanie roku. Miał tam minimum dziesięć albumów i minimum dwadzieścia utworów.
2
Każdy krążek, który znalazł się na miejscu pierwszym otrzymywał 20 punktów. Każdy album z miejsca drugiego otrzymywał 19 punktów. I tak do pierwszej dwudziestki.
3
Później, po zsumowaniu wszystkich punktów powstała nam lista dwudziestu pięciu krążków, które zebrały największą ilość punktów.
4
Dodam tylko, dla ciekawostki, że tylko jednemu albumowi udało się zebrać ponad 100 punktów.
TOP25
Lista ułożona jest alfabetycznie.
Artur Rojek – Składam się z ciągłych powtórzeń

Solowe dziecko Artura Rojka zyskało olbrzymie uznanie wśród redaktorów All About Music. Ośmioro (na czternastu) umieściło krążek Składam się z ciągłych powtórzeń w TOP 20 najważniejszych płyt roku 2014, a dwoje z nich uplasowało wydawnictwo to na samym szczycie. Wszystkie piosenki zyskały uznanie, większość z nich pojawiała się w TOP 20 najważniejszych utworów minionego roku. Dominowały m.in. Kot i pelikan, Krótkie momenty skupienia, Czas który pozostał oraz Kokon.

Album miał swoją premierę w kwietniu, promowały go single Beksa, Syreny oraz Czas który pozostał. Krążek pokrył się platyną.

Banks – Goddess

Debiutancki album studyjny amerykańskiej wokalistki Banks wydany 5 września 2014 roku nakładem Harvest Records.

Goddess jest albumem znakomitym, ale nieidealnym. Przyznam, że trochę brakuje mi tu tak przebojowego i mocnego kawałka jak Beggin for Thread. Nie obraziłbym się też, gdyby wymienić singiel Brain bądź Stick na nagrany niegdyś przez artystkę cover In Your Eyes Petera Gabriela. Ogólnie jednak jestem z tej płyty bardzo zadowolony. Co bardzo mnie cieszy, Banks odnalazła swój styl i konsekwentnie za nim podąża. Krążek jest więc spójny, ale nienudny. Klimatyczny, ale nieprzesadnie patetyczny czy melancholijny. Urzekły mnie również trzy proste, ale chwytające za serce ballady. I choć jeszcze boginią bym artystki nie nazwał, ma do tego tytułu naprawdę blisko. pisał Filip Wiącek w swojej recenzji na łamach All About Music
Christina Perri – Head or Heart

Drugi studyjny album Christiny Perri. Znalazł się w TOP 10 trzech redaktorów All About Music. Co prawda nie odniósł wielkiego sukcesu komercyjnego, jednak został zauważony przez krytyków – i przez nas. Promował go m.in. utwór Human.

Na krążku znalazł się duet z Edem Sheeranem, Be My Forever.

Damien Rice – My Favorite Faded Fantasy

Cudownie nastrojowy, cudownie melodyjny i taki odprężający. Bardzo jesienny i nostalgiczny krążek. Znalazł się na miejscu pierwszym u Piotra oraz na miejscu piątym u Marty i Łukasza M.

Osiem lat – tyle kazał czekać na siebie. Było warto. Naprawdę warto. Album ten to fenomenalne folkowe dzieło o niespotykanym często klimacie, pełne pięknych, nostalgicznych melodii, idealnych na wieczorne spotkania przy herbacie. Choć poznałem krążek ten dopiero na początku grudnia, szybko wskoczył na sam szczyt mojego zestawienia. Świetny! rzekł Piotr Krajewski w swoim podsumowaniu roku 2014 umieszczając ten album na samym szczycie
Donatan & Cleo – Hiper/Chimera

Co by nie mówić, to jest krążek na naprawdę bardzo wysokim, światowym poziomie. Za równo produkcyjnie, jak i wokalnie. Znakomita lista gości, doskonałe melodie i rytmy, różnorodność gatunków. Obok Donatana i Cleo obojętnie przejść nie można, albo się ich lubi, albo nienawidzi. Redakcja All About Music postawiła na to pierwsze i doceniła to wydawnictwo. Wy też powinniście.

Ed Sheeran – x

Jeden z najlepszych najlepszych najlepszych (tak, trzy razy) albumów roku 2014. Prawie każdy z redaktorów gdzieś go tam miał na swojej liście. Ed Sheeran postarał się i nagrał album lepszy, niż swój debiut. A to rzadkość.

Cała płyta jest bardzo różnorodna, a jednocześnie spójna i charakterystyczna. Wszystko przez znakomity i rozpoznawalny wokal artysty. Warto też podkreślić, że wszystkie teksty Ed napisał sam, jedynie w niektórych ktoś mu pomagał. Podobnie było w przypadku produkcji. Krążek jest ‚jego’, jedynie wybrani ludzie dorzucali coś od siebie. Wydawnictwo x to album całkowicie Sheeranowy, bez tabunu twórców tekstów i produkcji, całe to dobro, które słyszymy, stworzył on sam. Co za geniusz! Pisał Łukasz Mantiuk w swojej recenzji na łamach All About Music
Fink – Hard Believer

To piąty studyjny krążek brytyjskiego artysty. Znalazł się na miejscu pierwszym w podsumowaniu roku Zuzanny, ale został również doceniony przez innych redaktorów.

Raz na jakiś czas zdarzają się artyści, którzy po prostu nie zawodzą, których każdą kolejną płytę włącza się z uśmiechem na ustach i bez nerwów, że coś mogło pójść nie tak. Fink po raz kolejny prezentuje album, o którym powiedzieć, że jest tylko dobry, to bluźnierstwo. Słuchając czy to starszych, czy zupełnie świeżych piosenek Brytyjczyka przenoszę się do innego, lepszego świata, a kiedy wybrzmiewają ostatnie takty utworu zamykającego jakiś z jego albumów, moje palce natychmiast zaczynają błądzić w poszukiwaniu przycisku replay. Piąty krążek Finka, Hard Believer, sprawił, że stanął przede mną spory dylemat odnośnie wybrania tej najlepszej płyty w jego dyskografii. Sort of Revolution, Perfect Darkness czy właśnie Hard Believer? Zawsze chciałabym mieć takie kłopoty. Cudownych albumów nigdy dosyć. Pisała Zuza Janicka w swojej recenzji na All About Music
Fisz Emade Tworzywo – Mamut

Album braci Waglewskich – Fisza i Emade – sygnowany jako Fisz Emade Tworzywo. Zawiera duety m.in. z Justyną Święs z The Dumplings czy Kasią Nosowską.

Książka w twardej okładce o wymiarze tradycyjnego opakowania płyty. W środku strony jak w książce, tyle, że każdy tekst utworu jest opatrzony rysunkiem Tomasza Płonki. Po przekartkowaniu dopiero znajdujemy czarną kopertę w której czeka na nas znakomita cd, którą powinien każdy miłośnik alternatywy przesłuchać. Pisał Kamil Gajdek w swojej recenzji na All About Music
Happysad – Jakby nie było jutra

Szósty krążek studyjny grupy happysad. Premierę miał w październiku. Zachwyciły się nim dziewczyny z redakcji All About Music.

happysad zabiera nas w piękną podróż pełną przeróżnych dźwięków, a co najważniejsze różnorodnych emocji. To nie jest nowy happysad (a propo zarzutów, gdzie podział się stary) jest to happysad inny. Jednak wspomniana inność odnosi się bardziej do brzmienia, gdyż tekstowo to nadal metaforyczny i melancholijny album, który pozostawia słuchaczowi miejsce na własną interpretację i nic nie jest tu wyłącznie czarne albo białe. Świeży i otwarty, nieco innowacyjny, a dzięki temu zaskakujący. Pisała Marta Mrowiec w swojej recenzji na All About Music

Hozier – Hozier

Debiutancki album Andrew Hozier-Byrne’a, muzyka pochodzacego z Bray w Irlandii. Sławę i rozpoznawalność przyniósł mu prawdopodobnie najlepszych utwór roku 2014 – Take Me to Church. Debiutancki album jednak pełen jest równie dobrych i emocjonalnych dźwięków.

Album ociera się o bluesowe granie, miejscami wyczuwalny jest lekki rock czy folk. Takie połączenie bluesa, soulu, folka i rocka stanowi ciekawy zabieg i urozmaicenie, jednak mimo różnorodności tworzy spójną strukturę. Co ważniejsze muzyka opatrzona jest mądrymi tekstami Jeżeli jeszcze nie słuchaliście tego krążka to nadróbcie zaległości. Mam nadzieję, że Hozier nie przepadnie, a jego debiutancki album to zapowiedź i pierwsze słowo w jego karierze. Pisała Marta Mrowiec w swojej recenzji na All About Music
Jack White – Lazaretto

Drugi studyjny – solowy – krążek w karierze Jacka White’a. Inspiracją do powstania tej płyty były historie napisane przez Jacka w wieku 19 lat, które odnalazł po latach. Został wydany również na winylu, dzięki czemu przyczynił się do wzrostu popularności tego formatu muzycznego. To najchętniej kupowana płyta winylowa na świecie w 2014 roku. Album doceniło czworo redaktorów All About Music.

Jack White swoje największe albumy ma już za sobą i na Lazaretto dużo do przodu się nie posunął. Potrafi jednak wciąż atrakcyjnie bawić się wypracowaną wcześniej formułą i chwała mu za to. Niewielu jest obecnie tak dobrych klasycznie rockowych wykonawców, którzy z płyty na płytę trzymają równy poziom. Muzyk robi swoje i tylko od nas zależy czy do niego dołączymy. A dołączymy, prawda? Bo naprawdę warto.Pisał Bartek Karlicki w swojej recenzji na All About Music
Jessie Ware – Tough Love

Drugi studyjny album brytyjskiej wokalistki Jessie Ware. Znalazł uznanie u większości redaktorów All About Music. Wydany został dwa lata po debiucie, który zawierał wielki przebój – Wildest Moments. Na ‚Tough Love’ Jessie Ware udało się usunąć łatkę gwiazdy jednego przeboju poprzez wypromowanie takich kawałków jak Say You Love Me czy tytułowe Tough Love.

Jeżeli cel Jessie Ware rzeczywiście był taki, by zrobić „komercyjny wynik” to szanse powodzenia są naprawdę duże. Szkoda, że Brytyjka choć w części albumu nie chciała pokazać pazurów, zamiast tego wybierając autostradę do sukcesu. Nowy album spodoba się na pewno tym, którzy o istnieniu Jessie Ware do tej pory nawet nie wiedzieli. Tym, którzy szukają wysokiej jakości popu.Pisał Tomasz Pawelec w swojej recenzji na All About Music
Król – Nielot

Debiutancki solowy album Błażeja Króla, wcześniej połowy duetu UL/KR. Nielot premierę miał w kwietniu. Jeden z redaktorów – Kamil – umieścił krążek na samym szczycie swojego podsumowania. Również najlepszym utworem wg Kamila było Szczenię właśnie z tego krążka.

Zdaję sobie sprawę, że Błażej Król i Nielot nie jest albumem dla każdego. Dla kogoś kto wcześniej się nie zetknął z taką stylistyką może nie być to muzyka łatwa. Ja jednak, bardzo subiektywnie, ale pewnie stwierdzam: Jest to płyta wyśmienita, która nigdy nie będzie hitem. Wąskie grono odbiorców mam nadzieję, że jednak się poszerzy i Król będzie rządził długo i szczęśliwie.Pisał Kamil Gajdek w swojej recenzji na All About Music
Lana del Rey – Ultraviolence

Jeden z najbardziej oczekiwanych albumów roku 2014. Drugie studyjne dziecko Lany Del Rey. Zachwyciło ponad połowę redakcji.

Ultraviolence to krążek dużo dojrzalszy niż Born to Die. Nie brzmiący jak przypadkowy zbiór kilku utworów, ale tworzący piękną, klimatyczną całość. Duża w tym zasługa producenta tej płyty, Dana Auerbacha. Myślę, że tym krążkiem Lana zarówno zamknie usta wszystkim, którzy dotąd negowali jej talent do nagrywania i pisania emocjonalnych kawałków, jak i nieco zrazi do siebie wcześniejszych wielbicieli, którzy potrafili na okrągło słuchać jej Ride czy Dark Paradise. Mnie jednak absolutnie tą płytą kupiła. Pisała Zuza Janicka w swojej recenzji na All About Music
Leonard Cohen – Popular Problems

To już trzynasty album Leonarda Cohena. Zawierał dziewięć kompozycji z gatunku folkowego rocka, poezji śpiewanej i bluesa.

Na próżno szukać tutaj hitów, które byłyby latami emitowane przez stacje radiowe jak legendarne i nieśmiertelne Dance Me To The End Of Love, I’m Your Man, In My Secret Life, czy coverowane przez wielu artystów, wykorzystane i przypomniane między innymi w Shreku Hallelujah. Jednak artysta będący w takim, a nie innym momencie swojej kariery, dokładnie określony i zdefiniowany, mający na swoim koncie 13 albumów ma prawo nagrywać właśnie takie albumy. Zupełnie swoje od pierwszego do ostatniego dźwięku, mało krzykliwe a przy tym zachwycające minimalizmem aranżacji i posiadające niezwykły urok. Pisała Marta Mrowiec w swojej recenzji na All About Music
Lykke Li – I Never Learn

Rozpoznawalna stała się dzięki I Follow Rivers, ten album był dla niej ‚być albo nie być’. Według nas – okazał się jej ‚być’. Redakcję zachwyciły takie kawałki jak No Rest for the Wicked czy Gunshot. Lykke Li pokazała, że artystką jest wyjątkową.

Artystka bardziej skupiła się na przekazaniu emocji i samych tekstach piosenek, niż nad ich ostatecznym brzmieniem. Mimo to polecam gorąco ten album wszystkim, którzy mają ochotę na odrobinę poruszających momentów.Pisała Zuza Janicka w swojej recenzji na All About Music
Mela Koteluk – Migracje

Spadochron Meli Koteluk – jej debiut – zachwycił wszystkich. Wszystko wskazuje na to, że był to rok pełen albumów ‚być albo nie być’. Z taką sytuacją spotkała się również Mela. I zdecydowanie zamknęła usta wszystkim narzekaczom i na stałe uplasowała się na liście najlepszych polskich artystek ever.

Mela zdała ten egzamin celująco. Na Migracje warto było czekać. Może się wydawać, że wokalistka chciała złapać dwie sroki za ogon umieszczając na tym krążku za dużo elementów, które na pierwszy rzut oka nie pasują do siebie. Jednakże Koteluk to artystka świadoma, która połączyła wszystko w odpowiednich proporcjach i brzmi to po prostu perfekcyjnie. Wokalistka nie może już dostać Fryderyka za najlepszy debiut, ale mam nadzieję, że będzie triumfowała w pozostałych kategoriach, bo po prostu na to zasłużyła. Pisał Łukasz Jankowski w swojej recenzji na All About Music
Natalia Nykiel – Lupus Electro

Poznaliśmy ją w The Voice of Poland. Tam pokazała swoje liryczne, balladowe oblicze. Lupus Electro zaskoczył wszystkich. Natalia nawiązała współpracę z producentem muzyki klubowej – Foxem – i powstało coś niesamowitego. Koło Lupusa żaden z redaktorów All About Music nie przeszedł obojętnie!

Natalia Nykiel kazała nam czekać rok na jej w pełni autorski materiał. Muszę przyznać, że warto było czekać. Jej pierwszy longplay to zbiór kompozycji nieprzypadkowych, które dobrze się ze sobą uzupełniają. Warto słuchać wszystkie po kolei, ale pojedyncze wyrwane z całości i tak sprawiają niezaprzeczalną radość z zapoznawania się z nimi. Artystka znalazła ludzi, z którymi stworzyła bardzo dobry album i nie mogę doczekać się aż za jakiś czas zaprezentuje coś nowego. Pisał Łukasz Jankowski w swojej recenzji na All About Music
Natalia Przybysz – Prąd

Kolejny, fenomenalny polski album. To był naprawdę świetny rok dla polskiej muzyki. Natalię Przybysz wszyscy doskonale znają – ale niekoniecznie w takiej stylistyce. Natalia zaprezentowała piękny, liryczny, melancholijny album. Brawo, brawo!

Dostaliśmy album kompletny i dobrze dopracowany. Każdy dźwięk jest na swoim miejscu, a każde słowo przemyślane. Cieszy fakt, że Natalia wreszcie odnalazła swój muzyczny kierunek. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne albumy nie będą zbyt odbiegać od obranej stylistyki na dwóch ostatnich krążkach, gdyż w takim wykonaniu Natalia wypada świetnie. Pisała Marta Mrowiec w swojej recenzji na All About Music
Röyksopp – The Inevitable End

Piąty studyjny album norweskiego duetu Röyksopp – i jednocześnie ich ostatnich album w karierze. Ostatni ‚album jako album’ – panowie potwierdzili, że nie zamierzają kończyć z tworzeniem muzyki, jednak odchodzą od tradycyjnego pojęcia ‚albumu’. Co wg nich to oznacza? Jeszcze nie wiemy.

The Inevitable End z cała pewnością powinniście dodać do listy krążków, których koniecznie trzeba posłuchać i to nie tylko ze względu na to, że to ostatni album Röyksopp, czy że mamy do czynienia z artystami, którzy brali udział w płodzeniu tego magicznego dziecka, jakim jest współczesna elektronika, ale chociażby dlatego, że panowie z Norwegii odwalili kawał naprawdę porządnej roboty.Pisała Asia Gulewicz w swojej recenzji na All About Music
Sam Smith – In the Lonely Hour

Najgłośniejszy debiut roku. Sam Smith nie brał udziału w żadnym programie typu talent show, nikt mu nie pomógł. Po prostu zaprezentował dobrą muzykę. Wszyscy oszaleli na punkcie Stay With Me czy aktualnego singla – I’m Not the Only One. In the Lonely Hour to jedyny album, który sprzedał ponad milion kopii zarówno w USA jak i Wielkiej Brytanii w 2014 roku. Znalazł się w podsumowaniach roku prawie wszystkich redaktorów All About Music – z czego ponad połowa umieściła go w TOP 10.

In The Lonely Hour to solidny i spójny krążek, łączący w sobie dźwięki popu, r&b i soulu, okraszony tekstami na naprawdę wysokim poziomie oraz imponującym głosem Smitha, pełnym emocji, który niewątpliwie był, jest i będzie jego największym atutem. Wydawnictwo może nie jest czymś rewolucyjnym, nie wprowadza nic nowatorskiego do kultury muzycznej, ale jest materiałem niezwykle szczerym i prawdziwym. Pisał Piotrek Krajewski w swojej recenzji na All About Music
Sia – 1000 Forms of Fear

Ta pani mniej lub bardziej była kojarzona przez wszystkich – ale głównie ze względu na pisanie tekstów do największych przebojów gwiazd muzyki pop. Teraz sama zapragnęła nią być. Udało się. Na punkcie Chandelier oszalał każdy. Ale krążek 1000 Forms of Fear zawiera więcej tak znakomitych utworów. Krążek ten wylądował w TOP 10 kilku redaktorów All About Music, a jeden z nich uplasował go na samym szczycie swojego zestawienia.

To godna pozycja w dyskografii wielkiej artystki. Brzmi to trochę bardziej komercyjnie (Burn the Pages, Elastic Heart) niż jej wcześniejsze dokonania, ale wcale nie gorzej. A za nagrania takie jak Chandelier czy Dressed in Black należy jej się medal. Ladies & Gentlemen, już teraz prorokuję, że ten album znajdzie się wysoko w różnorakich końcowo-rocznych podsumowaniach, w moim również. I kibicuję mu podczas kolejnego rozdania nagród Grammy. Pisał Filip Wiącek w swojej recenzji na All About Music
Taylor Swift – 1989

Tego albumu nie trzeba przedstawiać nikomu. Taylor Swift, do tej pory gwiazda muzyki country, postanowiła porzucić gatunek, który ją ‚wychował’ i przejść na pop. Udało się. W 100%. Jej antyfani twierdzili, że ta zmiana spowoduje utratę wielkiej ilości fanów i początek końca. Było wręcz przeciwnie, pojawiła się masa nowych fanów, a album w dwa miesiące rozszedł się w nakładzie 4 mln kopii w USA i prawie 6 na całym świecie. Plus wywindował na sam szczyt przeboje Shake It Off i Blank Space.

1989 to nowa Taylor. Nowa wokalistka, nowa twórczyni, nowa osoba. Silniejsza, poniekąd bardziej dojrzała i pewna siebie. Choć sam kierunek obrany przez piosenkarkę nie do końca mi odpowiada, a jej nowe piosenki nie mogą się równać ze Speak Now czy Taylor Swift, to nie potrafię się na nią gniewać. Clean, This Love oraz You R in Love w zupełności mi to wynagradzają. Reasumując, sięgnijcie po ten longplay. A nóż widelec znajdziecie na nim coś dla siebie. Pisał Filip Wiącek w swojej recenzji na All About Music
The Pretty Reckless – Going to Hell

Kolejny ‚drugi’ album w tym zestawieniu. Going to Hell to drugi studyjny album amerykańskiego zespołu rockowego The Pretty Reckles z jakże charakterystyczną i zauważalną Taylor Momsen na wokalu.

Chociaż niegdyś bardzo podobał mi się debiut The Pretty Reckless Light Me Up, prezentuje się on niesamowicie dziecinnie przy najnowszym dziele grupy. Zespół dorósł i jest bardziej świadomy swojej muzyki niż kiedykolwiek wcześniej. Czy Going to Hell będzie najlepszą rockową płytą tego roku? To okaże się w grudniu, ale już teraz wiem, że krążek może sprawić, że o zespole zrobi się głośno na całym świecie. Pisała Zuza Janicka w swojej recenzji na All About Music
U2 – Songs of Innocence

Kolejny album, o którym się mówiło bardzo dużo. Zespół U2 postanowił podarować go za darmo wszystkim użytkownikom iTunes. Czy tego chcieli, czy nie. Jakościowo było pół na pół – jedni chwalili, inni narzekali. My stanęliśmy po stronie tych pierwszych. Wielu redaktorów umieścił ten album w swojej podsumowaniu – w top 20.

Przyznam, że po trzech przyjemnych, ale niezbyt odkrywczych albumach (All That You Can’t Leave Behind, How to Dismantle an Atomic Bomb, No Line on the Horizon) niejako postawiłem na U2 krzyżyk. Oczywiście wciąż ich lubiłem, lecz nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek nagrają coś tak świetnego jak The Joshua Tree, Achtung Baby czy chociażby Pop. A jednak. Może Songs of Innocence nie jest dziełem tak przełomowym, nie łamie też konwencji, to wciąż pokazuje, że zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i nadal liczy się w muzycznym świecie. A gdyby The Troubles czy Iris (Hold Me Close) wydali jakieś 10 lat temu, dziś byłyby klasykami. Pisał Filip Wiącek w swojej recenzji na All About Music