Agnieszka Chylińska - Forever Child
  • Data premiery:
    30 09 2016
  • Wytwórnia:
    Warner Music Poland
  • Gatunek:
    electro
  • Single:
    Królowa Łez
Najlepsze utwory:
Zostaw, KCACNL
Najsłabsze utwory:
Mona Liza Twoich Snów

Od niedawna zaistniała jakaś nieokreślona moda na „albumy niespodzianki”, która dotarła również do naszego kraju. Fakt, zabieg marketingowy idealny, szczególnie przy artystach o takiej renomie jak Agnieszka Chylińska, na której nowy materiał czekało wiele osób. W jeden dzień ukazała się płyta, singiel, plan trasy koncertowej. Na takie działania mogą pozwolić sobie tylko niektórzy. Jednak pewnie sporo fanów, w tym ja, liczyło na to, że jej twórczość powróci do starego rockowego brzmienia. Nic mylnego. Forever Child to czysta elektronika. Pociesza jedynie fakt, że jej poziom jest zdecydowanie wyższy niż ten, który znalazł się na Modern Rocking.

Ciężko mi ocenić ten album pod jednym względem. Cały czas szufladkuję Chylińską w skrytkę ze starym rockiem, z resztą chyba nie tylko ja. Gdyby dyskografię projektów Agnieszki rozpoczęło Modern Rocking, a teraz dołączyło do niej Forever Child, w Wikipedii szukalibyśmy jej pod adresem „elektronika” i kompletnie inaczej patrzylibyśmy na jej dokonania. Zmiany wizerunkowo-muzyczne mają to do siebie, że trudno się do nich przyzwyczaić, co z resztą widać, w sposobie jakim Internet zareagował na najnowszy materiał Agnieszki. Z jednej strony popłynęła fala hejtu, z drugiej nieposkromiony zachwyt nad kompozycjami.

Zanim do naszych rąk trafiła płyta (chyba, że ktoś rzucił się z samego rana na sklep muzyczny) w radiu pojawił się singiel Królowa Łez. Szczerze mówiąc, jego wybór był moim zdaniem przypadkowy. Utwór nijak nie obrazuje tego, jak brzmi cała płyta. Spełnia jednak jedną rolę – jest melodyjny i w pewnym sensie wraca do mocniejszych brzmień, a więc marketing perfekcyjny. Przekonać fanów „starej” Agnieszki do zainteresowania płytą, z wiarą, że znajdą tam rockowe piosenki.

Ciekawe czy za czasów O.N.A. najbardziej zagorzali fani pomyśleliby, że tak silny wokal Chylińskiej będzie towarzyszył muzyce jaką jest dubstep. Szczerze wątpię. A dokładnie takie dźwięki witają nas już w pierwszej odsłonie Forever Child, jaką jest Klincz. Mocny refren, zarówno pod względem muzycznym jak i wokalnym. Jest także jedno bardzo pozytywne zaskoczenie, a mianowicie wybrzmiewająca pod koniec gitara. Jeśli już mówię o tym instrumencie, warto wspomnieć o utworze Zostaw, najmocniejszym (i najlepszym) na całym krążku. To właśnie takiej Agnieszki chcielibyśmy słuchać, nawet z ogromną ilością elektroniki.

Na Forever Child znajdują się także kompozycje, którym do tych „bardzo mocnych” trochę dalej. Bardzo melodyjne Rozpal, nieco silniejsze brzmieniowo Jak Dawniej, czy popowo-elektroniczny Fajerwerk. Jednak najbardziej popowy, tym samym najsłabszy, utwór nosi tytuł, który od razu przynosi na myśl lata ’80 i zespół Papa Dance. Przepraszam, ale Mona Liza Twoich Snów do końca świata będzie kojarzyć się jedynie z blond grzywą Pawła Stasiaka. Jednak wracając do mocniejszej strony płyty pozostaje jeszcze KCACNL – tak, dość oryginalny tytuł, który w słowach utworu zmienia się w „Kocham Cię, ale Cię Nie Lubię”. Jedyny minus? Te chórki… Poza tym jest jeden kawałek, który nie wiem, co robi na tej płycie – pamiętacie Kiedy Przyjdziesz Do Mnie wydane w 2014 roku? Jego charakterystyka kompletnie nie pasuje do całości – jednak jest to kolejny, bardzo delikatny, ukłon w stronę starszych fanów Chylińskiej.

Uogólniając, szacunek należy się duetowi Bartek Królik i Marek Piotrowski, których kompozycje wypełniły cały album. Pomimo, że wiele osób będzie żałować nie mogąc usłyszeć na nim porządnego rockowego grania, to przy kilkukrotnym przesłuchaniu zauważą, że nie jest on taki zły, jakby się mogło wydawać i można znaleźć na nim szczyptę mocnego i energetycznego brzmienia. Fakt, że najsilniejszą stroną Forever Child jest wokal, jednak warto też zwrócić uwagę na teksty. Nie są odkrywcze, ale są o czymś. Jednakże ich interpretację zostawię Wam, zmuszając tym samym do odsłuchu krążka więcej niż raz.

agnieszka-chylinska-2016

ŚREDNIA OCENA WYBRANYCH REDAKTORÓW

Dominika Mrówczyńska
7.5/10
Paweł Markiewicz
7.5/10
Łukasz Mantiuk
5.5/10
Łukasz Jaćkiewicz
5/10
Jonatan Paszkiewicz
5/10
Karolina Karkowska
4/10
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowy singiel: Tinie Tempah – Bounce
Następny artykułNowy teledysk: Shura – 311215

5 KOMENTARZE

  1. Bez przesady album wcale nie jest taki zły, jak wydawało mi się na początku. Jest też to co najbardziej lubię u Agi, czyli „darcie ryja”. Jednakże w połączeniu z elektroniką jest mniej okej, ale i tak daje radę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here