Tak jak zapowiedziano, wczoraj na 70. gali rozdania nagród Złotych Globów pojawiła się osobiście Adele. Było to jej pierwsze publiczne pojawienie się po narodzinach dziecka. Adele zdobyła Złotego Globa w kategorii Najlepsza Piosenka do Filmu.

Adele wyglądała jak Adele – była ślicznie, miała idealny make-up, świetną fryzurę i mówiąc bezpośrednio – była wielka. Dosłownie i w przenośni – odbierając nagrodę dała prawdopodobnie najlepszą przemowę tego wieczoru. Prostą, zwięzłą i szczerą. Podziękowała wszystkim, Towarzystwu Dziennikarzy Amerykańskich (przyznającym nagrody) dodając – nigdy nie sądziłam, że to powiem – jak również swojemu chłopakowi, Simonowi, który namówił ją do nagrania utworu do filmu o Jamesie Bondzie.

* * *

 Wszystko wskazuje na to, że  utwór Adele naprawdę przypadł do gustu krytykom. Brytyjska diva dostała również nominację do Oscara i wszystko wskazywałoby na to, że i go zgarnie. Stałaby się zatem jedną z nielicznych artystek, mających na swoim koncie najważniejszą nagrodę muzyczną – Grammy, oraz najważniejszą nagrodę filmową – Oscara. Ostatni raz taka sztuka udała się Jennifer Hudson.

* * *

Na gali mieliśmy również okazję podziwiać – prócz większości gwiazd filmowych i Adele (w tej samej sukience co zawsze) – Jennifer Lopez (w sukience z firanki), która wręczyła statuetkę Adele oraz Taylor Swift (wyjątkowo ładnie), która również była nominowana w tej samej kategorii za utwór Safe & Sound do filmu Igrzyska Śmierci.