Dział NewsDział PublicystykaRelacje

6 powodów, dla których tegoroczna edycja Spring Break była udana

Za nami kolejna edycja poznańskiego festiwalu Enea Spring Break. I choć jedna z głównych gwiazd Alice Merton w ostatnich chwilach odwołała swój występ, to i tak trzeba uznać festiwal za bardzo udany. Sprawdźcie dlaczego.

Znalezione obrazy dla zapytania poznan Spring Break 2018

#1 Za to, że to po prostu showcase

Festiwal showcase’owy ma to do siebie, że wszyscy mają równe szanse zaprezentowania się. Dlatego też prawie wszystkie koncerty trwały około 30 minut i nie było szans na żadne bisy. Wszystko jest wyliczone prawie co do minuty i to tylko do artystów zależy czy dobrze wykorzystają ten czas. Dla wielu ludzi jest to plus, dla innych minus. Ja jednak odbieram to pozytywnie, bo jeżeli nie podoba Ci się jeden z koncertów, to długo nie musisz go słuchać (a uwierzcie mi, że czasami głupio wyjść z klubu po dwóch piosenkach), a jeżeli już Ci się spodoba, to pozostawia to pewien niedosyt. Po powrocie do domu szukasz namiętnie piosenek danego projektu, przeglądasz Internety i szukasz kolejnych szans usłyszenia tego na żywo.

#2 Za różnorodność gatunków

To, co jest piękne w tym festiwalu to różnorodność stylów i gatunków. To wielki plus dla uczestników, którzy mogą sobie swobodnie wybrać na co się wybiorą. Tym samym nie idą na koncerty, które potencjalnie nie będą im się podobały. Z jednej strony mamy przedstawicieli polskiego rapu takich jak O.S.T.R., Otsochodzi czy Bedoes, z drugiej muzykę alternatywną czyli Bokkę i Alters. Po środku mamy czas na elektroniczne brzmienia spod szyldu Linii Nocnej i Arms and Sleepers, bardziej popowe brzmienie Baranovskiego czy rocka w wykonaniu Comy. A tych gatunków jest naprawdę mnóstwo i aż trudno wszystkie wymienić.

#3 Za poznawanie nowego

Pojechałem do Poznania znając tylko kilka nowych projektów (nie liczę tu zespołów, które są znane wszystkim). Dzięki temu, gdy już wybrałem jakiś nieznany mi projekt i wybrałem się do danego klubu, ich muzyka była dla mnie niespodzianką. Lubię poznawanie muzyki od razu w wersji live, bo daje to po prostu frajdę. Gdy zespół czy projekt jest słaby na żywo, nie sięgnę po niego w wersji studyjnej. Spring Break daje nam wiele możliwości poznania nowej muzyki. Bardzo dużo tu świeżych zespołów i raczkujących artystów. Takich którzy wydali dopiero co płytę albo EPkę, ale także takich którzy są na początku swojej drogi i szukają rozgłosu, fanów i po prostu możliwości pokazania się. Są tu także nowe projekty uznanych artystów, z którymi spotykamy się po raz pierwszy.

Na festiwalu wystąpił między innymi projekt Ffrancis, na który składają się Misia Furta i Hatti Vatti. I trzeba przyznać, że nieźle prezentują się ich dźwięki na żywo i chciałbym ponownie ich usłyszeć. Premierowo usłyszeliśmy też skład Albo inaczej 2, których płyta ukaże się już niedługo i będzie kontynuacją pierwszej kompilacji sprzed kilku lat. Premierowo na scenie zaprezentowali się Daria Zawiałow, Ralph Kaminski, Monika Borzym, Fismoll, Krzysztof Zalewski, Piotr Zioła, Ten Typ Mes czy Andrzej Dąbrowski.

#4 Za znane i dobre towary polskiej muzyki

Organizatorzy rok rocznie zapraszają na swoje sceny także znane wszystkim projekty muzyczne. Nie oszukujmy się – jest to forma przyciągnięcia większej ilości festiwalomaniaków. Nie widzę nic w tym złego, tym bardziej że karnet na trzydniową imprezę kosztuje zaledwie 95 złotych(!!!), gdzie normalnie idąc na koncert musielibyśmy tyle zapłacić za dwa koncerty, dla przykładu Krzyśka Zalewskiego i Mikromusic. A artystów znanego kalibru było naprawdę sporo. W Poznaniu pokazali się także LemON, Grubson, Natalia Kukulska, Bokka, Coma czy Kortez. Do koloru, do wyboru.

Szkoda trochę Alice Merton, która niejako była jedną z głównych znanych gwiazd festiwalu. Niestety przez infekcję gardła musiała odwołać swój występ w Poznaniu jak i kilka innych zagranicznych eventów.

#5 Za to, że nie tylko polską muzyką Spring Break żyje

Wow. Takie było moje pierwsze słowo, gdy usłyszałem że pojawią się także zagraniczne namiastki showcase’ów. Dla przykładu pierwszego dnia w Meskalinie odbyło się francuskie mini święto muzyki, w którym pokazali się artyści na których warto zwrócić w przyszłości uwagę. Chodzi o Lysistratę, Adama Naasa i Killasona. Drugiego dnia doświadczyliśmy rosyjskiej muzyki w wykonaniu Glintshake, Shortparis i Electroforez, czy węgierskiej mocy od Antoni Vai, Apey i Mork.

#6 Za Bokkę

Nie chciałem w tej wyliczance umieszczać żadnego zespołu, ale… Bokka w piątek wydała nową płytę i miała ją hucznie świętować pierwszym koncertem w Gdańsku. Niestety los chciał, że tam nie dotarli. Po drodze zapalił im się samochód z sprzętem, maskami i strojami. I gdy już wszyscy myśleli, że występ w Poznaniu zostanie również odwołany, oni pokazali nam siłę. Koncert się odbył i był to jeden z najlepszych występów tego festiwalu. Dzięki przyjaciołom, którzy pożyczyli im sprzęt udało się. I za to jestem im wdzięczny. Brawo!

Tags
Show More


Łukasz Jaćkiewicz

Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków. Swoje wolne pięć minut przeznacza na realizację swoich pasji, bieganie, tworzenie własnych tekstów i spędzanie czasu z przyjaciółmi.

Related Articles

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.